NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Lance, Lance, Lance...

Naciskana ze wszystkich stron o opinię na temat Lance’a Armstronga dwa razy zasiadałam do tekstu. Temat jest trudny, złożony, bo świat nie jest czarno-biały. O Armstrongu można powiedzieć zarówno wiele dobrego jak i złego. Pokonał raka, pomógł wielu chorym zakładając fundację Livestrong. Jako sportowiec jednak oszukiwał.

Zabierałam się długo. Pomysłów wiele.. Ostatecznie po całym dniu telefonów z prośbą o opinię, zaglądania do internetu gdzie wszędzie tylko o Armstrongu, słuchania wypowiedzi tysięcy ekspertów stwierdzam, że i tak nie napiszę niczego, co już nie zostałoby powiedziane. Jak dla mnie Lance'a wystarczy. Nie jest pierwszą i pewnie nie jest ostatnią legendą złapaną na dopingu. O nim głośniej, bo dłużej zaprzeczał. Do tego teraz robi takie piękne, dobrze przemyślane show.

Ze swojej strony trzy opinie: NIE dla pomysłu zalegalizowania dopingu, NIE dla pomysłu eliminowania kolarstwa w Igrzysk (paradoksalnie kolarstwo jest obecnie jedną z najczystszych dyscyplin, bo tu się doping najbardziej tępi), TAK - da się wygrywać bez dopingu (no, może może nie siedem lat z rzędu...).

Tymczasem wolę pisać o tych, którzy dostarczyli nam w ostatnich godzinach wielu pozytywnych emocji. Leżę chora i dzięki temu mam okazję oglądać wspaniałe wyczyny polskich sportowców. Genialnie zagrali wczoraj nasi szczypiorniści urządzając kolejny thriller z happy endem, pięknie zagrała w swoim kolejnym meczu Australian Open Agnieszka Radwańska. Brawo! Kibicujmy!

...a u mnie walka z grypą trwa. Wraca apetyt, nabieram sił, jest szansa na powrót do treningu w weekend :)
Trwa ładowanie komentarzy...